Spotkanie autorskie z Henrykiem Radejem, prezentacja tomiku poetyckiego „Fletnia i łuk”.

wtorek, 25/09/2012

25 września  w czytelni Biblioteki odbyło się spotkanie autorskie z Henrykiem Radejem i prezentacja jego tomiku poezji „Fletnia i łuk”. Na początku spotkania uczniowie Szkoły Muzycznej w Krasnymstawie : Adrian Kaproń, Konrad Loba i Łukasz Mazurek  tworzący „Trio trąbkowe” zagrali trzy utwory na trąbki. Były to fragmenty barokowych uwertur i motyw przewodni z „Ojca chrzestnego”. Barokowy charakter muzyki wprowadził zebranych  w atmosferę spotkania. Henryk Radej jest zafascynowany barokiem,  swoimi przemyśleniami i refleksjami na ten temat podzielił się z licznie przybyłymi z różnych zakątków powiatu krasnostawskiego gośćmi.

Henryk Radej jest polonistą, poetą i publicystą.  W latach 1982-1987 należał do Grupy Literackiej „Słowo” działającej w Krasnymstawie. Wydał dwa tomiki wierszy : „Wiek zielony” (1983) oraz „Fletnia i łuk” (2012). Był redaktorem kwartalnika kresowego „Kamena” (1989-1991) oraz redaktorem naczelnym kwartalnika „Kresy Literackie” (1990-1995) – pism wydawanych w Chełmie. Od kilku lat współpracuje z czasopismami regionalnymi : „Egeria”, „Nestor”, „Dominik Turobiński”. Opublikował wiele wierszy, reportaży, felietonów i recenzji w prasie społeczno-kulturalnej. Jest autorem wstępów oraz opracowań do kilkunastu książek poetyckich. Jego utwory można znaleźć w antologiach regionalnych oraz ogólnopolskich. Nie należy do żadnej partii politycznej. Mówi o sobie :  konserwatysta w poglądach i optymista w działaniu. Udziela się w Katolickim Stowarzyszeniu „Civitas Christiana”. Pracuje w chełmskim oddziale Kuratorium Oświaty w Lublinie jako wizytator.

W czasie spotkania Henryk Radej czytał  wiersze i felietony,  opowiadał o swojej fascynacji  Józefem Czechowiczem, spotkaniach z Wacławem Iwaniukiem oraz czasach gdy był redaktorem czasopism literackich. Aktualnie przygotowuje do druku swoje felietony oraz książkę zawierającą fragmenty zapisków z  bloga internetowego, który prowadził przez kilka lat.

Tom „Fletnia i łuk” jest zbiorem wierszy autora rozproszonych w różnych wydaniach oraz zawiera utwory nowe, dotychczas niepublikowane. Książkę wydało chełmskie wydawnictwo TAWA, okładkę projektował Tomasz M. Radej. Pani Danuta Makaruk w swojej recenzji tomiku napisała : „Po debiucie książkowym, w 1983 roku, długo zwlekał z kolejną publikacją. To niewątpliwie ślady jego niegasnącej pasji, przypieczętowane omszałą czernią tomiku z kamiennym odbiciem postaci, prezentującego tylko niektóre wiersze, wybrane „z szuflady”. Charakter selekcji, dokonanej przez samego autora, pozwala określić dominantę tematyczną i artystyczną, wyznaczyć centralną tendencję, za którą świadomie lub nie podążają zapiski w „najprawdziwszej księdze życia” (księga)… Dlaczego tytuł jednego z wierszy stał się wyróżnikiem całości zbioru? Czy fletnia – mitologiczny instrument – Pana, pełniącego funkcję wieszcza, ale utożsamianego także z płodnością, nie jest przypadkiem przejawem poetyckiej pychy, która napiętym łukiem zawsze trafia celnie i nieomylnie? Wątpliwości te potęguje kolejny element – motto, przywołujące słowa E. Ciorana, który poucza, że książki powinny zawierać tylko to, „czego nie ośmielamy się wyznać nikomu”. Nie sposób spiąć w jedną ramę wierszy Henryka Radeja, zebranych w zbiorze Fletnia i łuk. Zarówno ich tematyka, jak i sposób kreacji przestrzeni oraz rola podmiotu lirycznego zmieniają się. Obracają się pomiędzy teraźniejszością i przeszłością; między tęsknotą za minionym i przyszłością; między refleksją filozoficzną, dosadnością gorzkich ocen i kpiarskim rozgoryczeniem, a gasnącą „męskością”; między „starymi poetami” i „ciżbą bezimiennych / grzebanych nocą”, a dziadkiem Antonim, prababką i synami. Liryce osobistej towarzyszą utwory zaangażowane społecznie, mentalność indywidualistyczna dopełnia mentalność kolektywistyczna. Kolejne strony i wersy, idąc za wskazaniem ujętym w motcie, obnażają wartości, ważne dla samego autora. Niewątpliwie najbardziej znacząca jest przeszłość, korzenie rodziny, czerpiącej siłę ze świętych zasad chrześcijaństwa, symbolizowanych przez „obrazek Częstochowskiej”, wiszący na ścianie domu dziadka, i okruchy historii rodziny, regionu i kraju, przekazywane z pokolenia na pokolenie. W dziejach literatury dostrzega niewyczerpane źródło motywów mitologicznych i biblijnych, którymi „żongluje” do tego stopnia, że w końcu nie wiadomo, czy Pan to faun, czy Bóg… Pomiędzy wersami o wzniosłych postaciach i wydarzeniach skrywa się nostalgia autora Fletni i łuku, który za pośrednictwem doświadczeń i wrażliwości  podmiotu/bohatera lirycznego dokonuje swoistego rachunku sumienia.  Wspomina ojca, który otwiera „księgę pamięci (***przyjeżdżam), ciotkę – najważniejszą „na drodze do nieba” i syna, który zrobił niezwykłą fotografię. Czarno-biała karta zatrzymuje ciepło wspólnych świąt, łączących tradycje nocy świętej z nowoczesnością, trzymanego w dłoni, telefonu komórkowego (na nowy wiek). Pojawia się tęsknota za synami, którym dedykuje jeden z wierszy; boli ich „nieobecność wielka / przez dwa morza i tysiące gór” (oddaleni) i rozrzewniający portret Chełma (miasteczko)”.