Spotkanie z Jerzym Gilarowskim, prezentacja książki „Afryka dzisiaj”.

wtorek, 3/07/2012

Wszyscy, którzy przybyli 22 czerwca 2012 r. do biblioteki mieli możliwość spotkać osobiście Jerzego Gilarowskiego, pasjonata Afryki. Okazją do spotkania była prezentacja jego najnowszej książki „Afryka dzisiaj. Piękna, biedna, różnorodna”, która ukazała się w tym roku.

Dr Jerzy Gilarowski jest krasnostawianinem, ukończył I LO im. Wł. Jagiełły. W Krasnymstawie jest jego rodzinny dom, który często odwiedza, tato Witold  amatorsko maluje obrazy. Jerzy Gilarowski jest geografem, pracownikiem Uniwersytetu Warszawskiego. Wykłada na uczelniach polskich (Uniwersytet Warszawski, Almamer Szkoła Wyższa, Wyższa Szkoła Gospodarki Euroregionalnej) i afrykańskich (University of Dar es Salaam, University of Dodoma, University of Rwanda). Jest autorem książek  i artykułów popularyzujących wiedzę o Afryce.

Na spotkaniu mówił między innymi : „Miłości do Afryki podporządkowałem całe swoje życie.  Jestem geografem, afrykanistą, dzielącym się swoją wiedzą o Czarnym Lądzie z moimi studentami na Wydziale Geografii Uniwersytetu Warszawskiego. Jeśli tylko nadarza się okazja – czmycham jednak do Afryki. Przemierzam wtedy, często na piechotę, tropikalny las deszczowy, spaloną słońcem sawannę i pozbawione kropli deszczu piaski Sahary. Podczas wakacji (i przerw międzysemestralnych na uczelni) często prowadziłem przez bezdroża Afryki grupy z różnych, polskich biur podróży. W końcu stwierdziłem, że jako znawca Afryki, a jednocześnie pilot wycieczek zagranicznych, mogę prowadzić własne wyprawy – dla przyjemności i przeogromnej chęci bycia tam, gdzie uwielbiam być. Stworzyłem więc programy wycieczek wiodące szlakami moich własnych, najciekawszych wędrówek”.

Afrykańska mozaika została opisana w książce barwnie i z humorem, choć nie brak tu refleksji i analitycznego podejścia. Książka opowiada o miejscach, zdarzeniach, ale przede wszystkim o ludziach, których autor spotkał na swojej drodze. To spojrzenie na świat oczami podróżnika, dla którego Afryka stała się drugim domem.

W przedmowie do książki czytamy : „Nie miałem, tak jak Karen Blixen, farmy w Afryce u stóp góry Ngong,  ale za to założyłem farmę na płaskowyżu Dodomy. Zanim jednak do tego doszło wykładałem przez 20 lat geografię na Uniwersytecie Warszawskim i jako geograf specjalizujący się w problematyce afrykańskiej, odwiedzałem ten kontynent wielokrotnie, penetrując zapadłe dziury, do których turyści zwykle nie zaglądają…. Moja miłość do tropików zaczęła się jeszcze w dzieciństwie, kiedy z wypiekami na twarzy pochłaniałem nocami, pod pierzyną i z latarką w ręku, książki Alfreda Szklarskiego o przygodach Tomka. Dlaczego pod pierzyną? Ponieważ wydawało mi się, że tak gorąco musiało być mojemu bohaterowi. Cel mojego życia został już wytyczony pod koniec szkoły podstawowej – poznać Czarną Afrykę. Dlaczego właśnie Afrykę? Bo po prostu! Nie znajduję logicznego wytłumaczenia – dlaczego afrykańskie słońce, ziemię, las i sawannę, a przede wszystkim mieszkańców tego kontynentu tak bardzo pokochałem. Przecież wyspy Oceanii, Południowa Ameryka i Azja wzbudzają większe emocje wśród polskich turystów. Może źródło tkwi w mojej ulubionej książce z dzieciństwa „Tomek na Czarnym Lądzie”, a może dlatego, że wnętrze Afryki zostało najpóźniej poznane przez Europejczyków, przez co kontynent ten wydawał mi się najbardziej egzotyczny?

Jest to książka o niebywale zróżnicowanej i wciąż zmieniającej się Afryce.

Ktoś kiedyś powiedział, że nie ma jednej Afryki. Afryka, jak i każdy kraj tego kontynentu, ma wiele twarzy. Pod każdym względem – przyrodniczym, ekonomicznym i przede wszystkim społecznym.  W Demokratycznej Republice Konga żyje ponad 400 grup etnicznych, na Wybrzeżu Kości Słoniowej około 100, a w Tanzanii 124. I o każdej z tych grup krążą opowieści – dumny jak Masaj, zdolny jak Czaga czy leniwy jak Gogo. Różnorodność Afryki ukazuje sam układ książki, w której tytuły poszczególnych rozdziałów zaczynają się na kolejna literę alfabetu….”